Produkty dietetyczne? Nie, dziękuję.

Z pewnością spotkałeś się z produktami dietetycznymi, które miały pomóc Tobie w zachowaniu lepszej sylwetki, pozbyciu się nadmiaru tłuszczu lub po prostu dawały Tobie możliwość zajadania się ulubionymi słodyczami bez poczucia winy.

Czy aby na pewno, te szeroko reklamowane produkty typu „zero cukru”, „zero tłuszczu”, „dietetyczne” są dla Ciebie zdrowe?

Poznaj trzy dodatki spożywcze, które powinieneś unikać za wszelką cenę, jeżeli tylko cenisz swoje zdrowie i zdrowie najbliższych.

 

ASPARTAM,  E951

Najpopularniejszy sztuczny słodzik występujący w napojach gazowanych, piwie, herbatach, gumach do żucia i produktach „bez cukru”. Występuje praktycznie wszędzie tam gdzie umieszczony jest napis „ produkt jest źródłem fenyloalaniny i nie może być spożywany przez chorych na fenyloketonurię”.

W 1994 r. amerykańskie Ministerstwo Zdrowia (U.S. Department of Health and Human Services) posiadało udokumentowanych 88 toksycznych symptomów aspartamu m.in. guzy mózgu, epilepsje, depresje, mentalne opóźnienie, choroby Alzheimera i Parkinsona.

Co to zawiera?

Aspartam składa się:

  • w 40% z kwasu asparaginowego (akumuluje się w mózgu i sprzyja chorobie Alzheimera)
  • w 50% z fenylalaniny (zaburza rozwój mózgu płodu, sprzyja wadom rozwojowym)
  • w 10% z metanolu (alkohol po którym nieodwracalnie się ślepnie)

W wyniku metabolizmu przez organizm człowieka powstaje 10 innych toksycznych i rakotwórczych produktów przemiany materii, m. in. formaldehyd.

Jak to szkodzi?

W normalnych warunkach smak słodki jest sygnałem dla mózgu, że za chwilę nastąpi dostawa cukrów do organizmu. Wtedy wątroba zaprzestaje produkcji glukozy, co w konsekwencji powoduje powolny spadek cukru we krwi.

Aspartam (także acesulfam K) oszukuje mózg, ponieważ jest 300 razy słodszy od cukru i nie zawiera żadnych kalorii. Powoduje to tak niski poziom cukru we krwi, aż organizm zaczyna się bronić uwalniając duże ilości glukozy. Gwałtowny wzrost cukru we krwi pociąga za sobą duży wyrzut insuliny by to skorygować. I tak zaczynają się gwałtowne wahania cukru we krwi, które są odpowiedzialne za zaburzenia neurologiczne ( wyobraź sobie jak pracuje silnik auta, który otrzymuje raz za dużo lub za mało paliwa – taka jazda na pewno nie jest płynna i tak też zachowuje się mózg w obecności sztucznych słodzików ).

Co możesz zyskać odstawiając sztuczne słodziki?

Pozbędziesz się migren, zawrotów głowy, wypadania włosów, depresji, bezsenności, zgubisz zbędne kilogramy, polepszysz swoją pamięć, zminimalizujesz ryzyko toksycznych interakcji z lekami.

Badania American Career Association na grupie 80000 kobiet w ciągu sześciu lat udowodniły, iż sztuczne słodziki powodują duży wzrost wagi w porównaniu do grupy kontrolnej.

Zagrożenie dla kobiet ciężarnych?

O ile spożywanie jednej puszki napoju dietetycznego dziennie powoduje wzrost możliwości poronienia o 38%, to 4 puszki napoju dziennie zwiększają ryzyko do 78%.

Co możemy stosować w zamian?

Stewie, ksylitol, inulinę.

 

GLUTAMINIAN SODOWY E621, MSG

Znany pod niemal 20 innymi nazwami m. in.: hydrolizowane białko roślinne, proteiny drożdżowe itp.

Polepszacz smaku dodawany do fast foodów, chipsów, mrożonek, wędlin, przekąsek. Powoduje on, że jemy więcej niż w rzeczywistości potrzebujemy i każde jedzenie smakuje wyśmienicie.

 

Jakie są korzyści odstawienia MSG?

Ulga w migrenach, depresji, astmie, zaburzeniach pracy serca (arytmia), padaczce, bólach stawowo-mięśniowych, spadek wagi ciała.

Glutaminian sodowy (wraz z aspartamem) należą do grupy związków zwanych ekscytotoksynami, które pobudzają neurony aż do wyczerpania. W przeciągu kilku godzin dochodzi do śmierci wyczerpanych neuronów. Niszczone obszary mózgu odpowiadają za zachowanie, emocje, sen i odporność.

U szczurów po pojedynczej dawce MSG zaobserwowano uszkodzenie podwzgórza (łącznika pomiędzy układem nerwowym i hormonalnym) a także uszkodzenie neuronów w siatkówce.

Unikaj każdego jedzenia zawierającego w swoim składzie glutaminian sodowy oraz jego pochodne!

 

PRODUKTY 0% TŁUSZCZU

W zamian tłuszczu producenci żywności używają zamienników, które są bardziej kaloryczne i zawierają duże ilości zatrzymującej w organizmie soli.  Tą właściwość produktów „0% tłuszczu” od dawna używają amerykańscy farmerzy, którzy chcą zwiększyć masę bydła hodowlanego.

 

Po co nam tłuszcz?

Do prawidłowego funkcjonowania komórek organizmu. Niektóre kultury (np. Eskimosi) uzyskują 70% potrzebnych kalorii z tłuszczu. Problemem staje się nie ilość ale rodzaj spożywanego przez nas tłuszczu. Otyłość jest spowodowana wzrostem spożycia utwardzonych olejów roślinnych (margaryn) oraz syropu kukurydziano  – fruktozowego.

Hipoteza, jakoby tłuszcze powodowały wzrost cholesterolu opierała się na badaniu, podczas którego króliki karmiono masłem i smalcem w ilości odpowiadającej spożyciu przez człowieka 1 litra tłuszczu. Roślinożercy nie posiadają enzymów trawiących tłuszcz zwierzęcy! Dlatego ponowne badanie przeprowadzone na szczurach nie wykazało podwyższenia cholesterolu.